Jak rozmawiać z bankiem i leasingodawcą po utracie płynności?

Utrata płynności rzadko zaczyna się od spektakularnego problemu. Częściej wygląda niewinnie: duży klient przesuwa płatność o trzy tygodnie, VAT i ZUS trzeba zapłacić zgodnie z terminem, a dwa dni później schodzi rata kredytu i leasing za samochody albo maszyny. Firma nadal ma zamówienia, wystawia faktury i wykazuje zysk, ale na rachunku nie ma pieniędzy wystarczających do regulowania zobowiązań w terminie.

W tym momencie najgorszym ruchem jest czekanie, aż bank lub leasingodawca pierwszy zadzwoni. Instytucja finansowa znacznie lepiej rozmawia z klientem, który pokazuje problem przed powstaniem poważnej zaległości, niż z takim, który po kilku monitach obiecuje przelew „do końca tygodnia”.

Nie chodzi jednak o samo poinformowanie finansującego o kłopotach. Trzeba wiedzieć ile pieniędzy brakuje, na jak długo, dlaczego powstała luka i z czego zostanie spłacona. Bez tych czterech odpowiedzi rozmowa o restrukturyzacji szybko zamienia się w prośbę o kolejne odroczenie.

Najpierw ustal, czy masz zator na kilka tygodni, czy problem z wypłacalnością

Pierwsza diagnoza nie powinna opierać się na saldzie rachunku bankowego ani na wyniku z rachunku zysków i strat. Firma może być rentowna i jednocześnie nie mieć pieniędzy na ratę kredytu. Może też mieć 300 tys. zł na rachunku, ale jeśli w ciągu dziesięciu dni musi wypłacić 220 tys. zł wynagrodzeń, 90 tys. zł podatków i 70 tys. zł rat finansowych, faktyczny bufor już nie istnieje.

Najbardziej użytecznym narzędziem jest 13-tygodniowa prognoza przepływów pieniężnych, aktualizowana co tydzień. Nie potrzebujesz do tego skomplikowanego systemu. Dobrze zbudowany arkusz Excel jest lepszy od rozbudowanego modelu finansowego, którego nikt później nie aktualizuje.

W prognozie wpisz tydzień po tygodniu:

  • saldo początkowe gotówki,

  • należności, które realnie mają zostać zapłacone — nie wszystkie wystawione faktury,

  • wpływy ze sprzedaży gotówkowej i powtarzalnych kontraktów,

  • wynagrodzenia,

  • ZUS i podatki,

  • płatności dla dostawców koniecznych do dalszej produkcji lub świadczenia usług,

  • raty kredytów,

  • raty leasingowe,

  • faktoring, pożyczki i inne finansowanie,

  • czynsz, energię, paliwo, ubezpieczenia i pozostałe koszty krytyczne.

Nie wpisuj planowanego wpływu tylko dlatego, że termin płatności faktury przypada w danym tygodniu. Jeśli kontrahent od pół roku płaci 20–30 dni po terminie, przyjmowanie płatności zgodnie z fakturą fałszuje obraz płynności.

Przykład: spółka ma 120 tys. zł gotówki. W ciągu najbliższych dwóch tygodni przypada łącznie 205 tys. zł płatności, a pewne wpływy wynoszą 55 tys. zł. Luka wynosi więc 30 tys. zł, a nie 85 tys. zł, bo część zobowiązań pokrywa istniejąca gotówka i bieżące wpływy. Jeżeli trzy tygodnie później ma wpłynąć 250 tys. zł od wiarygodnego kontrahenta, problem może być przejściowym zatorom płatniczym.

Inaczej wygląda firma, która po każdym tygodniu prognozy schodzi poniżej zera, a odzyskanie dodatniego salda wymaga założenia kolejnego kredytu. To już nie jest jednodniowy brak gotówki. Model działalności nie generuje pieniędzy wystarczających do obsługi istniejącego zadłużenia.

Praktycznie można rozdzielić trzy scenariusze.

Scenariusz 1: krótka luka płynnościowa. Firma ma pewne należności, które pokryją deficyt w ciągu kilku tygodni. Tutaj sens ma negocjowanie krótkiego przesunięcia raty, czasowej karencji albo zmiany dnia płatności.

Plus: problem można rozwiązać bez przebudowy całego finansowania.
Minus: jeśli spodziewana należność znowu się opóźni, firma szybko wróci do punktu wyjścia.

Scenariusz 2: kilka miesięcy słabszego cash flow. Sprzedaż spadła, marża jest niższa albo firma straciła dużego odbiorcę, ale biznes po zmniejszeniu rat jest zdolny do dalszego działania. Tu potrzebna jest już zmiana harmonogramu, wydłużenie okresu finansowania lub czasowe zmniejszenie obciążenia kapitałowego.

Plus: niższa miesięczna rata może przywrócić dodatnie przepływy pieniężne.
Minus: wydłużenie finansowania zazwyczaj zwiększa łączny koszt odsetek i oznacza dłuższe pozostawanie zabezpieczeń.

Scenariusz 3: firma nie jest w stanie regularnie regulować wymagalnych zobowiązań. Brakuje nie tylko na kredyt czy leasing, ale również na dostawców, podatki, ZUS albo wynagrodzenia. W tym momencie zwykły aneks do jednej umowy może jedynie przesunąć problem.

Prawo upadłościowe traktuje przedsiębiorcę jako niewypłacalnego, gdy utracił zdolność do wykonywania swoich wymagalnych zobowiązań pieniężnych. Jeżeli opóźnienie w wykonywaniu zobowiązań przekracza trzy miesiące, działa ustawowe domniemanie utraty tej zdolności. Trzy miesiące nie są jednak żadnym „bezpiecznym okresem”, przez który można ignorować zaległości. Niewypłacalność może powstać wcześniej, jeżeli faktycznie nie ma już zdolności do regulowania wymagalnych długów.

To ważna granica również dlatego, że po wystąpieniu podstawy do ogłoszenia upadłości termin na złożenie wniosku o ogłoszenie upadłości wynosi 30 dni. W spółkach problem dotyczy także odpowiedzialności osób zobowiązanych do terminowego działania.

Jeżeli więc prognoza pokazuje trwały deficyt, pierwszym pytaniem nie powinno być: „Którą ratę mogę przesunąć?”, tylko: „Czy nadal mamy przejściowy kryzys płynności, czy wystąpiły już przesłanki niewypłacalności?”

Bank i leasingodawca wymagają dwóch różnych rozmów

Do banku nie należy dzwonić z komunikatem: „Mamy przejściowe problemy i potrzebujemy trzech miesięcy przerwy”. Dla analityka takie zdanie niczego nie wyjaśnia.

Znacznie mocniej wygląda propozycja: firma potrzebuje zmniejszenia miesięcznej obsługi kredytu ze 120 tys. do 70 tys. zł przez sześć miesięcy, ponieważ utrata jednego kontraktu obniżyła wpływy o 300 tys. zł miesięcznie; od czwartego miesiąca zaczyna działać podpisany już kontrakt z nowym klientem, a prognoza pokazuje odbudowę dodatnich przepływów w siódmym miesiącu.

Do rozmowy z bankiem warto przygotować jeden pakiet informacji:

  • 13-tygodniowy cash flow oraz miesięczną prognozę na kolejne 12 miesięcy,

  • aktualne saldo należności i zobowiązań wraz z terminami,

  • zestawienie wszystkich kredytów, leasingów, faktoringu i pożyczek,

  • listę zabezpieczeń,

  • aktualny wynik finansowy i bilans,

  • informacje o zaległościach publicznoprawnych,

  • konkretne źródło spłaty po okresie ulgowym,

  • własną propozycję zmiany harmonogramu.

Jeżeli kredytobiorca opóźnia się ze spłatą kredytu, bank wzywa go do zapłaty, wyznaczając termin nie krótszy niż 14 dni roboczych. W wezwaniu powinien jednocześnie poinformować o możliwości złożenia w ciągu 14 dni roboczych od otrzymania wezwania wniosku o restrukturyzację zadłużenia.

Tego terminu nie należy traktować jako dodatkowych dwóch tygodni na zastanowienie. Jeśli wezwanie już przyszło, dokumenty trzeba składać od razu.

Bank może zmienić warunki lub terminy spłaty, gdy uzasadnia to przeprowadzona przez niego ocena sytuacji finansowej i gospodarczej klienta. Nie ma więc automatycznego prawa do wakacji kredytowych tylko dlatego, że przedsiębiorca złożył wniosek. Jeżeli bank wniosek odrzuci, powinien przekazać szczegółowe pisemne wyjaśnienie przyczyn odmowy.

W negocjacjach można rozważać przede wszystkim:

  • czasową karencję w spłacie kapitału,

  • wydłużenie okresu kredytowania,

  • zmianę harmonogramu rat,

  • konsolidację kilku ekspozycji,

  • zmianę lub uzupełnienie zabezpieczeń,

  • uzgodnienie programu naprawczego.

Każde rozwiązanie ma koszt. Karencja w kapitale nie oznacza zniknięcia długu. Najczęściej przesuwa jego spłatę na później. Wydłużenie finansowania obniża ratę, ale oznacza dłuższy okres naliczania odsetek. Dodatkowe zabezpieczenie poprawia pozycję negocjacyjną wobec banku, ale jednocześnie ogranicza możliwość wykorzystania tego samego majątku przy innym finansowaniu.

Trzeba też sprawdzić umowę i tabelę opłat: zmianie harmonogramu mogą towarzyszyć opłaty za aneks, koszty ustanowienia nowych zabezpieczeń, wyceny albo wpisów do odpowiednich rejestrów.

Bank ma również możliwość wypowiedzenia umowy w razie niedotrzymania warunków kredytu albo utraty zdolności kredytowej. Ustawowy termin wypowiedzenia wynosi co do zasady 30 dni, jeżeli umowa nie przewiduje dłuższego okresu, a w przypadku zagrożenia upadłością kredytobiorcy może wynosić 7 dni. Dlatego moment formalnego wezwania nie jest dobrym czasem na kompletowanie pierwszego arkusza finansowego.

Z leasingiem sytuacja wygląda inaczej.

Jeżeli korzystający pozostaje w zwłoce z zapłatą co najmniej jednej raty, finansujący powinien wyznaczyć mu w formie dokumentowej odpowiedni dodatkowy termin na uregulowanie zaległości i uprzedzić o możliwości wypowiedzenia leasingu po jego bezskutecznym upływie.

Istotny szczegół: przepisy nie ustanawiają jednego uniwersalnego terminu 7, 10 czy 14 dni dla każdego leasingu. Trzeba więc czytać wezwanie, umowę oraz OWUL konkretnego leasingodawcy, zamiast zakładać, że obowiązuje taki sam mechanizm jak przy kredycie bankowym.

Ryzyko leasingowe jest przy tym wyjątkowo praktyczne. Przedmiot leasingu — samochód dostawczy, ciągnik siodłowy, obrabiarka CNC czy linia produkcyjna — często jest jednocześnie narzędziem generującym przychód. Utrata przedmiotu może więc dodatkowo pogorszyć przepływy.

Po wypowiedzeniu umowy z przyczyn, za które odpowiada korzystający, finansujący może żądać natychmiastowej zapłaty przewidzianych w umowie, a niezapłaconych rat, z odpowiednim pomniejszeniem o korzyści wynikające m.in. z wcześniejszej zapłaty oraz rozwiązania umowy.

Dlatego w firmie transportowej zaległy leasing ciągników może być operacyjnie groźniejszy od części zobowiązań, których termin można negocjować później. Maszyna czy samochód nie powinny jednak być spłacane „za wszelką cenę” bez sprawdzenia sytuacji całego przedsiębiorstwa. Jeżeli firma jest już niewypłacalna, wybiórcze regulowanie wierzycieli wymaga znacznie szerszej analizy prawnej.

W rozmowie z leasingodawcą trzeba od razu wskazać:

  • numer umowy i przedmiot leasingu,

  • kwotę zaległości,

  • datę, w której można zapłacić część należności,

  • proponowany harmonogram pozostałej części,

  • przyczynę problemu,

  • sposób finansowania kolejnych bieżących rat.

Najgorsza propozycja brzmi: „zapłacimy, gdy klient nam zapłaci”. Znacznie lepsza: 40% zaległości w najbliższy piątek, pozostałe 60% w dwóch ratach wraz z terminowym regulowaniem nowych rat leasingowych — oczywiście tylko wtedy, gdy prognoza przepływów potwierdza, że firma faktycznie jest w stanie wykonać taki plan.

Obietnica, której nie da się dotrzymać, zwykle pogarsza następną rundę negocjacji bardziej niż od razu przedstawiony trudniejszy, ale realny harmonogram.

Gdy jedna ugoda nie wystarczy, trzeba negocjować cały bilans zadłużenia

Najczęstszy błąd w rozwijającym się kryzysie wygląda tak: przedsiębiorca podpisuje aneks z bankiem, po dwóch tygodniach negocjuje leasing, później próbuje rozłożyć zaległość wobec dostawcy, a na końcu odkrywa, że po wszystkich uzgodnionych ratach nadal brakuje mu 150 tys. zł miesięcznie.

To nie jest restrukturyzacja. To seria niezależnych ugód bez sprawdzenia, czy łączny harmonogram jest wykonalny.

Przed podpisaniem kolejnego porozumienia trzeba zestawić wszystkie uzgodnione płatności w jednym modelu. Jeśli po restrukturyzacji kredytu i leasingu firma nadal generuje ujemny cash flow, kolejny aneks nie rozwiązuje problemu.

Najpierw negocjacje bilateralne mają sens, gdy:

  • kryzys jest krótkotrwały,

  • liczba najważniejszych wierzycieli jest mała,

  • przedsiębiorstwo ma dodatnią marżę operacyjną,

  • po zmniejszeniu rat wraca dodatni cash flow,

  • nie rozpoczęły się liczne egzekucje,

  • firma jest w stanie terminowo płacić nowe zobowiązania.

Plus: mniej formalności i możliwość indywidualnego uzgodnienia warunków.
Minus: jeden wierzyciel nie jest związany ustępstwami drugiego. Bank może zgodzić się na karencję, a leasingodawca odmówić — i cały plan przestaje działać.

Formalna restrukturyzacja staje się poważną alternatywą, gdy zobowiązań jest więcej, wierzyciele podejmują działania windykacyjne albo indywidualne ugody nie dają firmie wystarczającego oddechu.

Jednym z dostępnych trybów jest postępowanie o zatwierdzenie układu. Przedsiębiorca współpracuje z nadzorcą układu, przygotowuje m.in. spis wierzytelności, propozycje układowe i plan restrukturyzacyjny, a następnie zbiera głosy wierzycieli.

Po spełnieniu ustawowych warunków może dojść do obwieszczenia o ustaleniu dnia układowego. Wiążą się z nim określone mechanizmy ochronne, które mogą mieć znaczenie również dla umów kredytowych i leasingowych. Nie jest to jednak przycisk „stop” zatrzymujący wszystkie obowiązki przedsiębiorcy.

Szczególnie ważne są zobowiązania powstające już po uruchomieniu ochrony. Jeżeli przedsiębiorca przestaje wykonywać bieżące zobowiązania nieobjęte układem albo pojawia się nowa podstawa wypowiedzenia umowy, ochrona może nie zadziałać. Restrukturyzacja ma utrzymać przedsiębiorstwo zdolne do dalszego działania, a nie finansować powstawanie kolejnych niepłaconych rachunków.

W postępowaniu o zatwierdzenie układu istnieje również konkretna presja czasu: jeżeli w ciągu czterech miesięcy od obwieszczenia dłużnik nie złoży wniosku o zatwierdzenie układu, skutki obwieszczenia wygasają z mocy prawa.

Dlatego decyzji o wejściu w formalny proces nie powinno się podejmować w piątek wieczorem po otrzymaniu wypowiedzenia leasingu. Najwięcej możliwości pozostaje wtedy, gdy firma ma jeszcze działalność operacyjną, klientów, majątek i zdolność regulowania nowych zobowiązań.

Jeżeli z 13-tygodniowej prognozy wynika trwały deficyt, zobowiązania są już przeterminowane wobec kilku grup wierzycieli albo bank i leasingodawca rozpoczynają działania prowadzące do wypowiedzenia kluczowych umów, potrzebna jest równoległa analiza finansowa i prawna. Takimi procesami zajmuje się m.in. Kancelaria Bladowski.Legal, przy czym sama restrukturyzacja nie gwarantuje przyjęcia układu ani utrzymania każdej umowy. Musi istnieć ekonomiczna możliwość wykonywania uzgodnionego planu.

Najważniejsza zasada jest prosta: nie proponuj wierzycielom rat, których nie potwierdza przepływ pieniężny. Ugoda na 80 tys. zł miesięcznie nie jest sukcesem, jeśli po jej podpisaniu przedsiębiorstwo może wygospodarować tylko 50 tys. zł.

FAQ — najczęstsze pytania po utracie płynności

Czy trzeba czekać na zaległość, żeby poprosić bank o zmianę harmonogramu?
Nie. Z punktu widzenia negocjacji lepiej rozpocząć rozmowę przed powstaniem zaległości. Ustawowa procedura związana z opóźnieniem nie oznacza, że przedsiębiorca ma czekać na formalne wezwanie.

Czy bank musi zgodzić się na restrukturyzację kredytu?
Nie automatycznie. Bank ocenia sytuację finansową i gospodarczą kredytobiorcy. Dlatego sam wniosek bez prognozy przepływów, źródła przyszłej spłaty i propozycji nowych warunków jest znacznie słabszy.

Czy jedna niezapłacona rata leasingowa może być problemem?
Tak. Przy zwłoce z zapłatą co najmniej jednej raty leasingodawca może uruchomić procedurę prowadzącą do wypowiedzenia umowy. Musi wcześniej wyznaczyć odpowiedni dodatkowy termin na spłatę zaległości i zagrozić konsekwencją wypowiedzenia.

Ile dni daje leasingodawca na spłatę zaległej raty?
Nie ma jednego ustawowego terminu obowiązującego wszystkie firmy leasingowe. Przepisy mówią o „odpowiednim terminie dodatkowym”. Trzeba sprawdzić otrzymane wezwanie, umowę oraz OWUL.

Czy trzy miesiące zaległości oznaczają, że dopiero wtedy firma staje się niewypłacalna?
Nie. Przekroczenie trzech miesięcy opóźnienia powoduje ustawowe domniemanie utraty zdolności do wykonywania wymagalnych zobowiązań pieniężnych. Niewypłacalność może jednak wystąpić wcześniej, jeżeli firma faktycznie utraciła zdolność do regulowania wymagalnych długów.

Czy formalna restrukturyzacja pozwala przestać płacić wszystkie bieżące rachunki?
Nie. To jeden z najbardziej niebezpiecznych mitów. Zobowiązania nieobjęte układem i powstające w toku postępowania trzeba analizować odrębnie, a tworzenie nowych zaległości może pozbawić przedsiębiorstwo części ochrony i podważyć wykonalność całego planu.

Co zrobić jako pierwsze, jeśli za tydzień nie wystarczy na raty?
Dzisiaj zbuduj 13-tygodniową prognozę gotówki i zaznacz najniższe saldo każdego tygodnia. Następnie oddziel chwilową lukę od trwałego deficytu i policz maksymalną ratę, którą firma naprawdę może płacić. Dopiero z tą liczbą kontaktuj bank i leasingodawcę. Jeśli prognoza pozostaje ujemna mimo przesunięcia rat albo firma nie reguluje już kilku rodzajów wymagalnych zobowiązań, nie podpisuj kolejnej przypadkowej ugody — najpierw sprawdź, czy nie wystąpiły przesłanki niewypłacalności i czy potrzebna jest formalna restrukturyzacja.

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *